gedziublog
ksiega gosci

Często tu
Bazylek
Blog Hani
Blog Joasmoka
Blog Kominka

Czasami tu
Heian - smutny blog.

Samo Zło ; ]
Aliensgroup.pl
Toys4Boys

Samo Dobro :)
Pajacyk - klikaj tu raz dziennie
Youtube
Blog.pl - dla wygody

GedMail
Poczta

Blog się zmienia. Wreszcie coś ode mnie 2011-10-27 18:46:27




skomentuj (1)


Dlaczego nie jestem chrześcijaninem? To proste: bo to same bzdury 2010-07-09 18:17:33

Seks i wartości rodzinne:
- Abraham prostytuuje własną żonę faraonowi (Rdz 12:11-16)
- Ojciec wydaje 2 swoje córki na zbiorowy gwałt (Rdz 19:1-8)
- Mężczyzna wydaje swoją konkubinę na zbiorowy gwałt. Po zakończeniu orgii ćwiartuje jej ciało (Sdz 19:22-30)
- Dwie córki Lota upijają swojego ojca w celu podjęcia z nim czynności prokreacyjnych (Rdz 19:30-38)
- Kobieta udaje prostytutkę by uwieść swojego teścia (Rdz 38:12-30)
- Opis rozmiarów męskiego przyrodzenia oraz obfitości ejakulatu, w kontekście erotycznym (Ezekiel 23:20)
- Wytrysk pozapochwowy jako metoda antykoncepcji Onana (Rdz 38:1-10)

Prawa człowieka:
- Nakaz podboju sąsiednich narodów i ludobójstwa. (Pwt 7:1-2)
- Opis mordowania dzieci na oczach ojców, oraz gwałtów na ich żonach (Iz 13:15-16)
- Prawo wojenne: jeńców należy wymordować wraz z ich rodzinami (Liczb 31:17)
- Prawo ojca: nieposłuszne dziecko należy ukamieniować. Szczególnie jeśli chce zmienić wyznanie. (Pwt 21:18-21)
- Prawo męża: zabij żonę, jeśli zataiła utratę dziewictwa przed ślubem (Pwt 22:13-24)
- Jak należy karać za (męski) homoseksualizm? Oczywiście śmiercią. (Kpł 18:1-22, 20:1-13)
- Jak należy ukarać mężczyznę za gwałt? Przymusowym małżeństwem. (Pwt 22:28-29)
- Sakralna dyskryminacja chorych i niepełnosprawnych. (Kpł 21:16-24)
- Nakaz dyskryminacji kobiet (Pwt 22:5, list do Efezian 5:22-23, 1 list do Tymoteusza 2:11-12, 1 1 list Piotra 3:1-2)

Niewolnictwo:  
- Niewolnik powinien być posłuszny panu (l. do Efezjan 6:5-9, l. do Kolossan 3:22-24)
- Niewolnik powinien znosić złe traktowanie przez surowego pana (1 list św Piotra 2:18-21)
- Prawa właściciela i niewolnika (Kpł 22:11, 25:44, Wyj 21:1-32)
- Przykazanie Dekalogu: "Nie będziesz pożądał niewolnika ani niewolnicy bliźniego swego" (Wyj 20:17)
- Niewolnictwo seksualne: nie będziesz bzykał niewolnicy bliźniego swego. (Kpł 19:20)
- Niewolnictwo seksualne: jeśli córka pokonanego wroga jest dziewicą, może zachować życie jako twoja zabawka seksualna (Liczb 31:17-18)

Inne ciekawostki:
- Kanibalizm rodzinny: rodzice zjadają swoje dzieci (2 Królów 6:28-29, Kpł 26:29)
- Składanie ofiar ze zwierząt i ludzi (Kpł 27:1-29)
- Noc żywych trupów: zombie powstawały z grobów i rozlazły się po Jerozolimie (Mt 27:52)
- Grzebanie żywcem całych rodzin jako forma kary (Liczb 28:16-33)
- Wysmarowanie twarzy fekaliami jako forma kary (Malachiasza 2:3)
- Zalecanie samookaleczania jako prewencję przed grzechem (Mt 5:28-30, Mk 9:43-45)
- Gościnność: kobieta zaprasza gościa na nocleg, po czym morduje go śpiącego, wbijając mu młotkiem palik w skroń (Sdz 4:21)

Potwory, magiczne zwierzęta i rośliny:  
- gadający wąż  
- gadający krzak  
- gadający osioł  
- Jednorożec (koń z pojedynczym rogiem)
- manna spadająca z nieba  
- laska Aarona która zakwitła i wydała owoce migdałowe
- wielka ryba, w której brzuchu połknięty Jonasz spędził 3 dni  
- olbrzymy Nefilim (spłodzeni przez "synów bożych" z ziemskimi kobietami)
- Moloch  
- Behemot  
- Lewiatan  
- satyr (pół człowiek, pół kozioł)
- bazyliszek (skrzyżowanie koguta ze smokiem, ang. cockatrice, nie występuje w polskich wersjach Biblii)
- baran z siedmioma rogami i siedmioma oczami (postać Boga w dzień apokalipsy)
- lew z sześcioma skrzydłami (towarzysz Boga w sali tronowej w Niebie)
- siedmiogłowy smok  

Czary i magia:  
- woda zamieniona w wino  
- kij zamieniony w węża  
- żona Lota zamieniona w słup soli  
- glina zamieniona w Adama
- dziewica która magicznie zaszła w ciążę  
- włosy Samsona jako źródło nadludzkiej siły  
- ludzie żyjący 900 lat (Adam i jego potomkowie)
- zatrzymanie słońca w ruchu na czas bitwy  
- wpływ na losy bitwy poprzez uniesienie rąk do góry  
- rozstąpienie się morza  
- woda wypływająca ze skały po uderzeniu w nią kijem  
- chodzenie po wodzie  
- uleczenie ślepoty za pomocą okładu z błota ze śliny
- uleczenie głuchoty za pomocą włożenia obślinionego palca do ucha pacjenta
- uleczenie niemoty za pomocą dotknięcia obślinionym palcem języka pacjenta
- pojedynek magików żydowskich z egipskimi, Izrael-Egipt 1:0 (Księga Wyjścia 10:7-13)

Oto "słowo boże"! 




skomentuj (1)


najwyższy czas na nową notkę 2009-05-06 17:44:15

długo nie pisałem a to dlatego, że za każdym razem kiedy siadałem przed klawiaturą czułem że nie mam nic do powiedzenia. Moje myśli musiały zebrać się w całość, jakoś dojrzeć aby wreszcie urodzić się bez bólu i wysiłku. Notka ta powstaje ze względu na burzę i jeden jedyny błysk piorunka który za oknem grzmiąc pobudził mnie do działania.
Na wiosnę wszystko rośnie pomału... rośnie więc mój piesek Bazyli, który gryzie co popadnie i psuje, ale jemu jedynemu nie mam za złe - w końcu jest dzieckiem.
Moja kochana żona, której łoże opuściłem ale tylko dosłownie:) jeśli chodzi o spędzanie nocy... ponieważ nie da się spać w jednym łóżku w 4 osoby - ja , ona, Julka i pies...tak czy siak miałem o tym... że ona też chciałaby żeby coś u niej rosło w brzuszku. Tak jakby chce i nie chce... Ona chyba sama jeszcze nie jest zdecydowana... Czas pokaże czy cośz tego będzie.
Rośnie moja córka:) która to najwięcej z psa radości czerpie i wiem że to był wreszcie dobry pomysł - jeśli mówimy o zwierzętach w domu.

Rośnie dzidzia w brzuszku MartySzczęsnej. Tą cudną wiadomościąpodzieliła się ze mną moja dusza bratnia zamorska Mewa, kiedy spływałem radośnie kajakiem Brdą, w długi, majowy weekend popijając piwko pod bezchmurnym niebem.
Mam wreszcie radosne dni takie jakich bym się nie spodziewał i nie oczekiwałem od dawna... to chyba przez ogólną wiosnę, promienie słoneczne całujące co ranka moją twarz , psią radość i wiatr w mych krótkich włosach...
Cudna osoba w mym życiu następna o której pragnę napisać jeszcze w tej chwili , Joasmocza kobieta jutrzejszego dnia do Ziemi Świętej jutro wyrusza samolotem.... mam nadzieję że powróci szczęśliwie i szybko, bo stęskniłem się za nią niemożliwie... choć nie odczuwałem tego tak bardzo, jak w chwili gdy dziś pojawiła sięw progu mej pracy i przywitała mnie tak radośnie i cudnie jak gdyby od ostatniego spotkania naszego upłynęły zarówno chwile jak i lata. Wtedy poczułem jak bardzo tęskniłem. Do tej wspólnej fajki, do tej gadki o dupie Maryni, śmichów i umawiania sięna piwo niedługo.
Całuję Was serdecznie wszystkich, którzy tu zajrzeliście i zmitrężyliście choć minutę na czytaniu tego... i muszę przyznać że bardzo się cieszę, że okres obstrukcji myślowej mam za sobą.
Wasz Mr Dżi


skomentuj (2)


Dzieci są CUDNE!!! 2009-03-30 15:23:27

Dwa dni temu moja córka weszła do naszej sypialni, w której, na parapecie okna leżała nieopatrznie przeze mnie zostawiona nieużywana zapakowana prezerwatywa (wiecie jakie one są w dotyku-tak jakby pływają).
Zanim się zdążyłem spostrzec Julia już miała paczuszkę w rączkach i mówi:
- O, herbata.
Po czym, miętoląc ową w rączce dodała:
- Ale już skisła!

padłem na glebę ze śmiechu.

oczywiście nie tlumaczyłem jej nczego, więc herbata pozostała herbatą.:D:D:D:D:D:D:D:D:D


skomentuj (4)


JEst. Nareszcie! 2009-03-30 13:22:33

za łoknem wiosna. Słońce napierdyla aż w czache parzy, wiater mie owiewa twarz, w lesie ptaki pitolą głośno a z ziemi widziałem wystającego krokusa.
miałem se kupić krótkie spodenki
ale
moja zona mówi że mam oszczędzać na wakacje.
To se nie kupie juz.


skomentuj (0)


Wiosno gdzie jesteś? 2009-03-27 21:43:15

szukałem Cię dzisiaj od samego rana. Obudziłem się o 6.27 i wyjrzałem przez okno. Nadal leżały tam płaty śniegu po ostatniej niespodziance Pani Zimy. Otworzyłem więc okno, żeby zaczerpnąć w płuca świeżego, pachnącego słońcem powietrza... i nadal czułem jedynie mroźny oddech Pani zimy.

Za wcześnie na krótkie spodenki.

Kwiaty w doniczkach u mnie w domu mówią że jeszcze nie czas. Tzn wszystkie oprócz tego w kuchni. Mimo iż smutne to zdarzenie, to tej zimy opuścił nas stojący na kuchennym parapecie zieluny liściasty stfur. Nie jestem pewny tylko co go zabiło - brak światła (ze względu na opuszczone i zamknięte żaluzje w kuchni czy może brak wody ( bo do kranu kuchennego mam aż 1,5 metra.) A może jedno i drugie.
Jutro autopsja, a wtedy prawda wyjdzie na jaw.

Jak na razie to zażywam zakupione wcześniej tabletki polopiryny es celem niechorowania. Gówno to daje, bo kaszlę, a wiem o tym że jedynym lekarstwem na moje bolączki byłby spacer w wiosennej aurze z dzieckiem uczepionym kurczowo dłoni mej prawej i opowiadającym mi jak zawsze historie-nie-z-tej-ziemi. To najlepsza kuracja.

Dziś jest piątek wieczór a jutro muszę do roboty od ósm rano tako więc żegnam Was ciepło, bo na dworu mrozy.
Bogu dzięki że kupione w tym roku kalesony bojowe na wszelki wypadek leżą w szufladzie. W pozycji bojowej. Jakby co.


skomentuj (2)


W pełni robocop :) 2009-03-23 13:44:32

Moja żona zdecydowała świadomie o zrobokopowaniu się.
Zrobokopowanie się mej żony to w zasadzie nic strasznego. Już teraz praktycznie rzecz biorąc ma telefon wszczepiony w lewe ucho. Czasem myślę że to tylko mały upgrade do żony v 1.0 bo już teraz właściwie nie odrywa ucha od telefonu nawet na minutę.
Nie to żeby mi to przeszkadzało,  bo w końcu to nie moje ucho:)
Ale do rzeczy.
Upgrade do wersji Żona 1.05 będzie obejmował zakup laptoka łosobistego zez czytnikiem linii papilarnych mnóstwem gadżetów jak z fimu o batmanie, które nie są wcale ważne.Najważniejsze żeby miał jak to ona mówi "srebrną klawiaturę, taką jak ten co ma Dorota". No jak potrzebuje to niech ma, co nie? Niech bida patrzy jak żyje bogatszy. :) hihihihihi
Wew międzyczasie nastąpi zakup równie skomplikowanej technologicznie i zminiaturyzowanej do bólu empetróchy.
Moja żona wersja 1.05 podłączona do tegoż urządzenia będzie w rytm pędzącej w uszach muzyli wykonywać skłony, fikoły i inne wygibasy po to aby na lato mieć brzuch jak deska do prasowania nasza. Lubię jej kształty okrągłe. W zasadzie wolę nawet. Ale ponoć płaskie na brzuchu laski mają lepiej bo wtedy garbate z przodu na cyckach menszczyzny z wypukłością ramion i przyprasowanym deklem lepiej sie za nimi na ulicach oglądają. Tak piszą w necie.
Mie sie podoba taka jak jest. :)
No więc za jakieś trzy miesiące moja Nowa Żona w wersji 2.0 z empetróchą w uchu lewem, komórką w uchu prawem z laptokiem pod pachą oraz brzuchem zrobionym z deski do prasowania będzie do spotkania na ulicach mojego miasta.
Cudnie czyż nie?

...tylko jak ja będę wyglądał przy niej... Nieskompresowany, manualny Gedziu zapalany kopniakiem... z brzuszkiem w wersji 0.1, ze starym systemem operacyjnym i w ciuchach sprzed 5 lat... Żeby mnie tylko nie zamieniła na lepszy model, jak z piosenki Wąskonosej Renaty.


skomentuj (1)


jestem uosobieniem wszystkiego co niedobre 2009-03-19 19:13:30

zauważyłem że moja żona ilekroć coś jej się nie zgadza albo czegoś szuka ma zwyczaj mówić: "To ty tak wszystko wszędzie zostawiasz i dlatego nic nie mogę znaleźć". Nieważne czy to czego szuka miałem kiedykolwiek w rękach czy nie. W zasadzie ja nie muszę tego nawet na oczy widzieć.

Winny jak cholera.

To samo dotyczy porządku: " To ty tak wszystko wszędzie kładziesz i dlatego jest taki bałagan."
Nieważne że to jej rzeczy. Po godzinach na pewno w nich chodzę. Zwłaszcza w stringach.

Winny jak cholera.

Jak tylko zrobię porządek w chacie, o dziwo niczego nie słyszę. A przecież powinna przyjść i powiedzieć: " Hmm dziś jest taki porządek, że aż błyszczy" Gówno. Po prostu porządku nie widać.
Bałagan bardziej wnerwia, bo wszystkiego trzeba szukać.

Porządek pachnie i nie wnerwia.
Bałagan ma zapach... bałaganu.

Porządek jest w porządku
Syf jest syfiasty.

Dziś przez 2 godziny szukała kapelusza czarownicy z hogwartu, który pożyczyła od innej wiedźmy, podobnej do niej.
Kapelusz się znalazł, bo go oddała po prostu wcześniej.
Ale według norm, musiała na mnie nawrzeszczeć (w związku z niemożliwością znalezienia tego gówna), że ona nie może go znaleźć, bo "ty Gedziu na pewno gdzieś go pizgłeś."

Albo mi sie wydaje albo powinienem usłyszeć "przepraszam"
Aaaa, gówno tam.



skomentuj (2)


a gówno tam 2009-03-16 20:46:16

i tak nikt nie czyta :(


skomentuj (5)


O tzw. kobiecej ręce której wszyscy my (faceci ) tak według was (kobiet) potrzebujemy 2009-03-13 20:59:55

Wiele razy słyszałem zwrot "tu potrzeba Kobiecej Ręki". Ten zwrot to grób kochających wolność samców, o ile się do niego zastosują.
Ja już przepadłem, jednak cała ta tajemnica Kobiecej Ręki nadal mnie fascynuje.
"Tu potrzeba Kobiecej Ręki" słyszy zazwyczaj kawaler, który już zdążył pokochać swój stan cywilny i dobrze mu z tym.
Mieszkanie kawalera to (z wyjątkami oczywiście) miejsce gdzie męska część jego duszy pozwala sobie na pewien luz. Nikogo nie rażą galoty leżące w kuchni na taborecie czy buty w sypialni. Nikt nie łazi za nim wycierając kurze i uporczywie hałasując odkurzaczem kiedy jest najlepsza scena w filmie.
Mieszkanie w którym nie ma Kobiecej Ręki to mieszkanie w którym można latać i wywijać pytongiem, w którym można spać na podłodze i zapraszać na chwilę koleżanki na korepetycje.
Kobieca Ręka oznacza kwiaty stojące wszędzie gdzie popadnie i to nie te, które my mężczyźni tak lubimy, czyli cięte. Cięte, bo sie je kupuje , wkłada do wody a za dwa dni w kibel kiedy już zwiędną. I spokój.
Ale po co mieć lekko, kiedy można kupić wielkiego jak tyłek nosorożca filodendrona, czy kurde fikusa benjamina i postawić go na telewizorze. Tak właśnie podstępnie działa Kobieca Ręka.
Albo np.: człowiek zdejmuje po pracy z grzbietu koszulkę ulubioną, czystą jeszcze bo ma dopiero cztery dni. Kładzie ją na krześle, z zamiarem założenia jej dnia następnego po raz piąty, a tu ni ma. "Pierze się, kochanie , bo już śmierdziała. Jak ty w ogóle mogłeś chodzić w tym czymś do pracy" Zła, podstępna, Kobieca Ręka.

Moja matka wyspecjalizowała się w Kobiecej Ręce. Jej dom to uosobienie Kobiecej Ręki. Okna w jej salonie mają 4,5 metra szerokości, a ona oznajmia z uśmiechem że te zasłony co na nich wiszą to 18 metrów materiału!!!
Ilekroć jadłem obiad, to gdy tylko na minutę położyłem widelec czy łyżkę z boku talerza z zupą to odnajdywałem ją w szufladzie, umytą.
Zapytajcie czasem gdzie Nam - Facetom potrzeba tej waszej Kobiecej Ręki. Uwierzcie mi - odpowiedź jest bardzo prosta.
Tyle że tam to ona występuje najrzadziej:)

Kobieca Ręka współpracująca z Kobiecą Intuicją, to oczywisty dowód na to, że nieszczęścia chodzą parami.




skomentuj (0)


Dzień dobry, Pani Wiosno 2009-03-13 20:31:18

Budzik radośnie nawrzeszczał mi do ucha swoje poranne kuku i swoją zwykłą najgłupszą piosenkę ("...zabierz mnie do swej obory....")
Zwlokłem więc swoje zwłoki z wyrka i posuwistymi ruchami doczołgałem się do włazienki (włazienka - bo się do niej włazi). Otworzywszy szeroko paszczękę wrzuciłem do niej szczoteczkę i pastę dozembuf po czem gulgocząc i mlaskając odbyłem higienę poranną.
Potemszy kiedy już meciało okryłem koszulką koloru black i blue dżinsami najszło mię na kawę jacobs  i lekturę porannego onetu.
Potem ubrawszy się w wiatrówkę otworzyłem klatkę schodową.

Kurna, znowu mróz ja pitole.

W tył zwrot po ciepłą kurtkę i czapkę oraz skrobaczkę do szyb autowych.
A śniło mi się że wiosna przyszła.


skomentuj (0)


Łapię coraz mniej 2009-03-12 22:56:40

Dziś janina ochojska namawiała mnie żebym budował z nią studnie w Sudanie dla murzynów.
W sumie na wakacje, czemu nie. Możnaby się do Sudanu przejechać. Ot, egzotyka.
Napaliłem się na podróż życia, myślę sobie: polowanie na jagulara, spierdalanie przed oszalałym nosorożcem, zdechnięcie z pragnienia na pustyni, a tu okazuje sie że ja mam tylko smsa wysłać bo do Sudanu jedzie tylko wyżej wymieniona i pieniądze ewentualnych naiwniaków jak ja.

Oburzyło Was moje spojrzenie na sprawę?

Oglądam czasem travel&living, Discovery i Planete.

Śledzę oczami kamery życie w murzyńskiej wiosce w Sudanie na przykład.
I co widzę? 50-ciu chłopa siedzących na przyzbie w pozycji polskiego "zawodowego bezrobotnego" i kobiety z koszami ciężkimi na głowie, które wolną ręką prowadzą trójkę albo więcej dzieci. Ich akurat mi szkoda. tych kobiet i dzieci, więc ta notka ich nie dotyczy.

Mój gówno warty sms wysłany po to żeby studnie wykopać nic nie da.

Mój gówno warty sms, który sprowadzi do sudanu koparkę, która wykopie murzynom studnię, pogłębi jeszcze tą i tak beznadziejną sytuację.
Mój gówno warty sms upewni tych leniwych szmaciarzy w przekonaniu, że siedzenie z założonymi rękami ze smutną miną na progu lepianki się w gruncie rzeczy opłaca.

I tu apel mój do fundacji mysys ochojskiej:
Droga Pani. Wyślę tego esemesa. Nawet z telefonem razem. Jeśli za te pieniądze kupi Pani bat skórzany do gonienia tych leniwych kundli do roboty.

tylu mężczyzn ilu widać w pozycji przykucniętej przed chatką i żujących ze znudzonym spojrzeniem źdźbło trawy wykopałoby sobie taką studnię w jeden dzień i to gołymi rękami. Tyle że wtedy trzeba by było pracować.

Pani Janino. W dupie mam czy oni zdechną z pragnienia czy nie.
Życzę im jak najlepiej. I pani też.
Ale niech te gówniane pani poty w telewizorze zastąpią czymś pożytecznym.
Np relacją z małpiarni w poznaniu.

Nożeszkurwamać zdenerwowałem się :D


skomentuj (2)


Wczoraj:) 2009-03-11 08:50:33

Wczoraj Julka zaprosiła do domku dwóch swoich kolegów, żeby mieć z kim skakać na trampolinie. No i skakały dzieci, skakały, nie mogę powiedzieć. A potem pobiegły do pokoju dziecięcego żeby bawić się w co-im-tam-przyjdzie-do-głowy i było super.
A potem byłem świadkiem takiego dialogu: (wada wymowy u obu - bliźnięta jednojajowe)

Julka: Dlaczego wbiłeś zęby w mój dmuchany fotel?!
Chłopiec nr 1: Siame się fpiły!!
Julka: To je wyjmij!
Fotel: BUM!  PSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSS!

Usłyszałem przytłumiony huk a potem głośne syczenie:)
No i teraz dalsza część rozmowy 4-latki z 6-latkiem:

Julka: Zepsułeś go!
Chłopiec nr 1: Topra, otkupię ci ko, nie martf się.
Julka: Ale gdzie?
Chłopiec numer 2: Ja fiem kcie! Na pasenie jest takich pełno!

Hehe


skomentuj (2)


Dziś krótko. 2009-03-06 20:59:00

Chciałem tylko powiedzieć że kiedy jestem sam to jest mi smutno.
Jestem zwierzęciem stadnym.


skomentuj (2)


Trening czyni mistrza:) 2009-03-03 22:27:48

   No to se byłem dzisiaj na treningu, a co. Normalnie machałem odnóżami ku uciesze reszty gawiedzi, a i oni machali aby mnie samemu smutno nie było. Zasadniczo sztuki walki mają uczyć jak komuś mordę obić, ale kunsztownie. Nasza sztuka walki jest też niezła, nie powiem, ale nauczyłem się na niej chichotać i upadać na dolną część pleców, tam gdzie tracą one swą szlachetną nazwę.
   Jest również trochę groźna.
   Aha. Umiem też się spocić jak mysz kościelna.
   Moje wymachy odnóżami dolnymi mają charakter rekreacyjny i żaden prawdziwy bandyta nie zestracha się na widok tych fajtnięć.
   Odnóża górne w mym przypadku spełniają rolę przeciwwagi odnóży do;nych i mają utrzymywać meciało w pozie bojowo-pionowej a także wyglądać mają groźnie.
   Dla wprawy oraz większego stracha trenuję groźne miny oraz okrzyki bojowe przed lustrem mym domowym co drugi dzień (wyłączając święta i niedziele), ale czasem zapominając że jestem w pracy albo pośród ludzi w mieście zdarzy mi się wydać okrzyk bojowy. Ot tak sobie. Żeby sprawdzić czy działa.
Uwierzcie mi że działa.

Tak czy siak moje trenowanie karatego ma głęboki japoński sens. Nie pytajcie mnie jaki, bo do tego trzeba dojść. Karate dziadki mają czasem po 108 lat i jeszcze nie wiedzą po co im to było.

ide se pomachać teraz.
Tak dla zdrowotności.

Albo lepiej otworzę browara.




skomentuj (1)


2011
październik
2010
lipiec
2009
maj
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
2006
grudzień
sierpień
kwiecień
2005
grudzień
listopad
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń